Urodziny to takie nasze małe - wielkie święto. Zawsze mi się wydawało, że w ten dzień powinno się być dla wszystkich najważniejszym. Wiem, kiedy moi znajomi mają urodziny i nawet nie wpadłabym na pomysł, żeby w ten dzień zaplanować coś innego, niż wspólne świętowanie. O ja naiwna myślałam, że inni też tak mają. Że moje urodziny też są dla nich ważne. Urodziłam się w takim, a nie innym dniu. Tak wyszło. Teraz wychodzi, że to był głupi pomysł. Mogłam zacząć się pchać na świat tydzień wcześniej, albo później. Może nie czułabym się w dzień urodzin zapomniana przez świat.
Pamiętam tylko jedne urodziny w życiu, kiedy moi znajomi zrobili mi niespodziankę i spędzili cały dzień ze mną. Dzień, w którym faktycznie czułam się najważniejsza. Tak, to była niespodzianka. Raz na prawie 30 lat.
W tym roku musiałam się prosić o chociaż jedno piwo.
Życzę sobie urodzinowo dużo cierpliwości i siły.