poniedziałek, 30 marca 2015

D.

Za każdym razem myśląc o  tej całej sprawie JA-D myślałam tylko o tym co ja czuję, co czeka mnie. Dopiero dziś rozmawiając z Nim zdałam sobie sprawę, że to On ma najwięcej do stracenia wchodząc w 'związek' ze mną. To On ma poukładany świat i to ja stanęłam mu na drodze. Nie mam prawa wkurzać się, że nie potrafi podjąć konkretnej decyzji, że postępuje chaotycznie. Sama nie wiem, co o tym myśleć, co robić, jak się zachowywać. Ale to od jego decyzji zależy wszystko. Ja mam do stracenia tylko łzy i czas, On może stracić wszystko to, co kocha najbardziej, co długo budował. Dobrze, że nie wierzę w Los, Przeznaczenie i takie tam, bo teraz bym siedziała i myślała czemu nasze drogi się zeszły, że przecież na pewno po coś. Sami piszemy swoją historię. Ten rozdział, który zaczęłam kilka miesięcy temu jest wyjątkowo skomplikowany. Splatają się tu losy wielu osób. Decyzje obcych ludzi sprzed lat, miały wpływ na to, że teraz ja mam mętlik w głowie i masę dylematów.

sobota, 28 marca 2015

winna

Nigdy nie posądziłabym siebie o robienie rzeczy, które teraz nie dość, że robię to jeszcze z uśmiechem na twarzy. Co gorsza wcale się z tym czynionym złem nie ukrywam. Co najgorsze nikt nie mówi mi, że postępuję źle, niemoralnie, nieetycznie. 
Dlaczego więc to robię, wiedząc że ktoś będzie cierpiał?
Bo i tak już za daleko zabrnęłam. Wczoraj zrozumiałam, że już jest dla mnie za późno na bezstresowe przerwanie tego wszystkiego. Wydawało mi się, że to już koniec i było mi źle. Cholernie bardzo źle. Czułam, jakby coś we mnie umarło. Czułam tę okropną pustkę i ból w sercu. Ciągnę to, bo wiem że cierpieć będę właśnie ja. Nikt inny. Moje życie to nie komedia romantyczna, ani bajka. Nie będzie "i żyli długo i szczęśliwie". Bo to ja jestem ta zła wiedźma. Zanim więc to wszystko runie, zanim wyleję hektolitry łez, zanim świat straci kolory - chcę poczuć, co to szczęście. Bo czuję się szczęśliwa, gdy tylko słyszę jego głos. 
To wszystko jest nieziemsko skomplikowane. Nikt przecież nie mówił, że będzie łatwo. 
Ja chcę tylko mieć co wspominać. 

Nie chciałam nikomu wchodzić z butami w życie. On mnie do niego zaprosił, a ja głupia przyjęłam zaproszenie.  Czy to znaczy, że jestem zła?
Nie wiedzieć czemu wmawiam sobie całą 'winę', a przecież to On to wszystko zaczął z pełną świadomością tego, że kogoś skrzywdzi. 
Nie ma co szukać mniejszego zła. Siedzimy w tym razem. Po uszy. 


__________________________________________________________________
A na koniec ciężkiego tygodnia mój własny babski wieczór: Piwo, Prażynki, Meczyk, Szybko i Wściekle.

poniedziałek, 23 marca 2015

:(

Myślałam, że mnie lubi. Że chociaż trochę mu zależy. Że to wszystko nie jest 'po coś', ALE jest! Moja psychika trzyma się już na jednym włosku. Jestem o krok od przepaści. Czuję, że tracę nad sobą kontrolę. Nie mam już siły na kolejne poranki. Wykańczają mnie małe rzeczy. Wykańcza mnie zołza z pracy. Wykańcza mnie myślenie. 
Potrzebuję wolnego. 
Muszę wziąć oddech. 
Muszę poczuć, że gdzieś w tym wszystkim jest sens, że nie jest tak źle jak ja to widzę.

niedziela, 22 marca 2015

zawsze coś

Nasza 'znajomość' to ciągłe ALE. 
Zrobilibyśmy wszystko, ALE nie bo coś tam coś tam. 
Możemy się spotkać, ALE nie dziś i nie jutro. Pojutrze też nie. 
Przyjechałby, ALE nie może. 
Też bym przyjechała, ALE też nie mogę.
Może tak jest bezpieczniej, może nawet lepiej, ALE nie szczęśliwiej...
Smutno mi.

Jutro też jest dzień, ale. . .

środa, 11 marca 2015

jestem zmęczona.


pracą.
brakiem wolnego.
ludźmi.
brakiem słońca.
brakiem powietrza.
pytaniami.
krzykami.
pretensjami.
obietnicami.

niedziela, 8 marca 2015

Dzień Kobiet - mój dzień

Postanowiłam urządzić sobie dzisiaj bardzo kobiecy Dzień Kobiet. Zrobiłam sobie pyszne śniadanie, nałożyłam maskę na włosy i zrobiłam smaczny piling na twarz. W międzyczasie obejrzałam serial, a później wzięłam długi, gorący prysznic. Miałam w planach posiedzieć dużo dłużej w łazience, ale na suficie zobaczyłam ogromnego pająka! Tak -jestem typową kobietą w tej kwestii i uciekłam z łazienki, oddając mu ją całą we władanie. Popsuł mi dziad jeden plany. Dopadłam więc do laptopa, co by się światu wyżalić, posłuchać Edyty Górniak, Whitney Houston, wypić kawę i zjeść Toffifee i wcale, ale to wcale nie czekać aż zadzwoni telefon. Bo ja przecież nie czekam. On mi nie obiecał, że spędzimy ten dzień razem, a ja wcale na to nie czekam. 
Słońce wdziera się przez okno wywołując uśmiech na mej twarzy. Kawa tak pięknie pachnie. Czego chcieć więcej? 

No dobra, czekam aż ten cholerny telefon zadzwoni, bo obiecał! Czekam, bo chcę się ładnie ubrać, wyjść z domu i czuć promienie słońca na twarzy, a nie przez szybę. Czekam, bo chcę się z nim zobaczyć i wreszcie wiedzieć o co chodzi. I chcę od niego dostać kwiatka! A co!

A w przerwie od nieczekania jem obiad i oglądam Legalną Blondynkę... sama.

edit:
Już nie muszę czekać. Już jest wieczór. Już jest za późno...