Postanowiłam urządzić sobie dzisiaj bardzo kobiecy Dzień Kobiet. Zrobiłam sobie pyszne śniadanie, nałożyłam maskę na włosy i zrobiłam smaczny piling na twarz. W międzyczasie obejrzałam serial, a później wzięłam długi, gorący prysznic. Miałam w planach posiedzieć dużo dłużej w łazience, ale na suficie zobaczyłam ogromnego pająka! Tak -jestem typową kobietą w tej kwestii i uciekłam z łazienki, oddając mu ją całą we władanie. Popsuł mi dziad jeden plany. Dopadłam więc do laptopa, co by się światu wyżalić, posłuchać Edyty Górniak, Whitney Houston, wypić kawę i zjeść Toffifee i wcale, ale to wcale nie czekać aż zadzwoni telefon. Bo ja przecież nie czekam. On mi nie obiecał, że spędzimy ten dzień razem, a ja wcale na to nie czekam.
Słońce wdziera się przez okno wywołując uśmiech na mej twarzy. Kawa tak pięknie pachnie. Czego chcieć więcej?
No dobra, czekam aż ten cholerny telefon zadzwoni, bo obiecał! Czekam, bo chcę się ładnie ubrać, wyjść z domu i czuć promienie słońca na twarzy, a nie przez szybę. Czekam, bo chcę się z nim zobaczyć i wreszcie wiedzieć o co chodzi. I chcę od niego dostać kwiatka! A co!
A w przerwie od nieczekania jem obiad i oglądam Legalną Blondynkę... sama.
edit:
Już nie muszę czekać. Już jest wieczór. Już jest za późno...
A w przerwie od nieczekania jem obiad i oglądam Legalną Blondynkę... sama.
edit:
Już nie muszę czekać. Już jest wieczór. Już jest za późno...
Nie ma co... "super" dzień kobiet... Olej go!
OdpowiedzUsuńA może lepiej dla mnie, że tak wyszło. Kubeł zimnej wody nie zaszkodzi, a może tym razem pomoże.
UsuńMoże masz rację - kubeł zimnej wody im wcześniej tym lepiej (mimo wszystko). Szybciej można poznać kogoś nowego, lepszego, wartego zachodu :-) Widzę zmiany, piękne kolory i kwiaty ♥
OdpowiedzUsuń