czwartek, 28 maja 2015

chwile jak te

Czasem sobie myślę, że ja jestem poważnie niedzisiejsza. Nie nadążam za światem, w którym głównymi potrzebami staje się hajs, seks i dobra zabawa. A ja potrzebuję po prostu drugiego człowieka obok. Siedzę obok faceta, w którym się zakochałam po uszy. Patrzę mu w oczy i słucham jak to podobno seks uszczęśliwia. A mnie najbardziej uszczęśliwiają te chwile, w których mnie mocno przytula, tak że cały świat nagle znika. O dreszcze przyprawiają mnie jego czułe i delikatne pocałunki. Jestem szczęśliwa, kiedy On otwiera rano oczy i się do mnie uśmiecha. Uszczęśliwiają mnie te chwile, w których czuję że jestem dla niego ważna JA. 
Największą radość sprawia mi jednak jego szczęście. Czymkolwiek ono dla niego jest.

czwartek, 21 maja 2015

szczęście ma jego imię

Mam plan. Będę szczęśliwa. Z NIM! Bo niby dlaczego całe życie mam poświęcaj swoje szczęście dla kogoś. Mam już dość bycia tą naiwną, dobrą. Mam dość bycia wiecznie ZA DOBRĄ. Nie mam zamiaru nikogo krzywdzić dla własnego szczęścia, ale nie mam ochoty też się przejmować ciągle innymi. Jak jestem z nim - jestem szczęśliwa. I niech tak zostanie.
Moja przyjaciółka, po której spodziewałam się rad typu "daj sobie z nim spokój" zaskoczyła mnie mądrością godną filozofów: "Chcesz być z nim szczęśliwa? To sobie to szczęście weź. Powiedz mu to! Powiedz, że ma być tylko Twój! Przestań myśleć i bądź szczęśliwa"
I będę!

sobota, 16 maja 2015

Przegrałam

Chciałabym móc przez chwilę nie myśleć, zapomnieć, uwolnić się od tego całego szajsu. Chciałabym, żeby chociaż przez chwilę był dzięki mnie szczęśliwy. 
Ale nie umiem...
Nie umiem sprawić, żebym ja była szczęśliwa i zamęczam go swoim nieszczęściem. Wysyłam milion sprzecznych sygnałów. 
On chce czegoś, czego ja nie umiem mu dać. On też chce na chwilę uciec.
Chcę, bardzo chcę wszystko zmienić, ale nie potrafię...
Jest tylko jedno wyjście z tej beznadziei.
Nie chcę go stracić, ale nie umiem dać mu szczęścia. A przecież chyba o to chodzi w tej całej "miłości".
Zakochałam się. Przegrałam.

poniedziałek, 4 maja 2015

no woman no cry

No i skończyły się pozytywne małe rzeczy codziennych dni. Po ulotnych chwilach radości powróciła burza. Nie umiem sobie z nią sama poradzić, a nie mam nikogo kto by pozwolił mi się wypłakać. Duszę w sobie łzy, nie pozwalam im płynąć. Zapomniałam jak się uśmiecha na siłę, jak się jest miłą. Nie chce mi się. Bo i po co? Bo cholerę to wszystko? 
Zawsze ja obrywam, zawsze ja cierpię, zawsze ja jestem ta zła. Bo chciałam dobrze. 
Nie chce mi się wstawać rano, nie chce mi się nic. Nie mam siły.

sobota, 2 maja 2015

forever

Nie umiałam przestać na niego patrzeć. Patrzyłam jak śpi i jak się uśmiecha do mnie po przebudzeniu. Jak się skrada, żeby dać mi buziaka.
A później ja się obudziłam, a jego już nie było...
Zawsze tak będzie.