wtorek, 29 marca 2016

kocham?

Zastanawiałam się ostatnio po czym poznać, że to już ten moment kiedy się kogoś kocha. Nie lubi bardzo, uwielbia - tylko kocha. Skąd mam wiedzieć, że to co czuję to właśnie miłość, a nie przyzwyczajenie czy uzależnienie? Nie umiałam mojemu Lubemu powiedzieć "KOCHAM", bo nie czułam, że powiem to szczerze, że tak czuję w 200%. Myślałam i myślałam, kiedy przyjdzie te bum! Czkałam na coś wielkiego, spektakularnego. Ale nie nadchodziło. Tłumaczyłam sobie, że może za wcześnie jeszcze, że to i że tamto. 
I pewnego dnia zaczęłam płakać. Bo go przy mnie nie było. Leżałam i ryczałam jak dziecko. I zadałam sobie wtedy proste pytanie "Czemu głupia właściwie ryczysz?" Odpowiedź była banalna:
BO GO CHOLERA JASNA KOCHAM! BO MI ZALEŻY! BO CHCĘ Z NIM SPĘDZAĆ KAŻDĄ CHWILĘ. BO CHCĘ PRZY NIM ZASYPIAĆ I PRZY NIM SIĘ BUDZIĆ. 

Zakochałam się. 
Już po mnie ;-)

W sumie to jednak dalej nie wiem, kiedy nadszedł TEN moment...
 

czwartek, 10 marca 2016

because I'm happy

U mnie wszystko tak samo. Ale odwrotnie. Całkiem inaczej. Nic się nie zmieniło poza tym, że wszystko. Znalazłam wreszcie to, czego szukałam. Znalazłam spokój, wymarzoną stabilizację. Znalazłam pewność, radość. Znalazłam te swoje upragnione szczęście. 
Znalazłam to wszystko w jednym miejscu. W jednej chwili, którą przecież tak bardzo chciałam zignorować. W chwili, której nie chciałam. Znalazłam szczęście na drodze, którą nie chciałam iść. Rękami i nogami broniłam się przed tym, co mnie czekało. Bałam się wielkich zmian. Nie wiedziałam, co mnie czeka za zakrętem. Sparaliżowana tą niewiadomą marudziłam, broniłam się rękami i nogami przed nadejściem przyszłości. Ale nadeszła. I z każdym dniem, ta przyszłość ma coraz bardziej kolorowe barwy.
Jeszcze tylko do pełni szczęścia potrzebuję wiosny i słońca. Jeśli mogę pomarudzić.

sobota, 5 marca 2016

na dobre i na złe

Wszystko było dobrze. Wszystko było pięknie. Poukładałam sobie życie i ze spokojem, a nie obawami, czekałam na każdy następny dzień. 
Pisałam, że przy mym Lubym zapomniałam o D. Tak, zapomnieć łatwo, kiedy go nie ma w moim życiu. Kiedy omijamy się szerokim łukiem. Gorzej, kiedy przychodzi stanąć twarzą w twarz. Jeszcze gorzej, kiedy on się pyta, czy jestem pewna, że mój Luby to facet,  z którym chcę być na dobre i złe. Zwłaszcza w te złe dni. Czy to właśnie jego chce mieć wtedy u boku. Zamilkłam...Za krótko jesteśmy razem, żebym była pewna. Za mało razem przeżyliśmy. Najgorzej, że stojąc blisko niego wróciły do mnie wszystkie wspomnienia. To było jak na filmach, kiedy ktoś odzyskuje pamięć. Nagle w głowie zaczęły pojawiać się obrazy. Nagle chciałam, żeby mnie przytulił, pocałował.Jak kiedyś. W głowie cały czas słyszałam głos, że mam swego Lubego, że mam się trzymać, że nie mogę mu tego zrobić, że nie powinnam w ogóle z D rozmawiać. Nie da się jednak tak łatwo wyrzucić z głowy, kogoś kto siedział tam i w sercu przez ponad rok. Wracając do domu było mi cholernie źle z myślą, że jeden facet, w jedną krótką chwilę sprawił, że zaczęłam mieć wątpliwości, że znowu zaczęłam się bać...