środa, 29 października 2014

Daily routine

Monotonia to słowo, które brzmi źle. Brzmi nudno. Kojarzy się z brakiem emocji. Zero zmian. Monotonia czasem jest  jednak porządkiem. Czymś, co pozwala łatwiej funkcjonować w trudnym środowisku. Krok po kroku. Sprawa po sprawie. Nic ciekawego, ale przynajmniej pożytecznie. 
Wpadłam ostatnio w taką rutynę. Zmieniają się godziny i ludzie, ale nie zmieniają się wykonywane czynności. Wszystko robię według szablonu. To nie jest złe. To jest nudne. Wiem co, gdzie i o której. 
Jakiś psycholog stwierdził kiedyś, że w takich sytuacjach powinno się coś zmieniać. Cokolwiek. Na przykład drogę do pracy. Środek transportu. Raz na czas, żeby nie wpaść w Dzień Świstaka. 
Jest jednak w tym wszystkim mała rzecz, która cieszy. Jest taka pora dnia, na którą czekam. Jest taki punkt na niewidzialnej liście, który z radością odhaczam. Jest takie 15 minut, na które czekam cały dzień. To jest kwadrans, który daje mi ON. Chwila, w której możemy posiedzieć sami i porozmawiać, pomilczeć, pośmiać się. To nie jest rutyna. To nie jest monotonia. To jest RYTUAŁ. To jest coś, dzięki czemu jeszcze nie zwariowałam. 



środa, 15 października 2014

rozmowy nocą

On - Kobieto przecież Ty każdego faceta zajedziesz! Skąd masz tyle energii o takiej nieludzkiej porze?
Ja - Ale przecież ja tabletki uspokajające biorę...nie działają?
On - Działają! Ale chyba na odwrót!

Ja naprawdę uwielbiam ludzi w mojej pracy. Zwłaszcza za dodawanie sił o 2 w nocy.

A to motto, którym kieruję się w pracy. :)

piątek, 10 października 2014

praca praca praca

Generalnie nie lubię jesieni. Tegoroczna - póki co - co jest naprawdę piękna. Słońce, wysokie jak na tę porę roku temperatury, kolorowe drzewa. A ja siedzę w pracy. 6 dni w tygodniu. 7 dnia nie mam siły na nic. Cieszę się, że ją mam, ale chwilowo poza nią nie mam życia. Jak nie jestem w pracy to gotuję, albo sprzątam, albo śpię. Jak jestem w pracy denerwuję się, wkurzam, wściekam. Jak wracam do domu, myślę o pracy. Budzę się i zasypiam myśląc o niej. Ja daję z siebie wszystko. Dostaję w zamian...najniższą ze  wszystkich wypłatę. 
Mimo wszystko co złe, lubię ją :)

niedziela, 5 października 2014

jeden krótki sms

Zamknęłam drzwi i momentalnie popłynęły mi łzy z oczu. Nie wiedziałam nawet dlaczego. Byłam zmęczona psychicznie i fizycznie. Byłam zmęczona uśmiechaniem się i udawaniem, że jest ok. Bolało mnie wszystko. Patrzyłam w lusterko i zastanawiałam się czemu jest gorzej i gorzej i usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. ON się o mnie martwił. Nie powinien był. Zasnęłam z uśmiechem na ustach. A nie powinnam była.


czwartek, 2 października 2014

ON

Powiedzmy sobie szczerze. Gdyby nie ON mnie by w tej pracy nie było. Gdyby nie jego uśmiechy, kawy, herbaty, buziaki, papierosy - nie wytrzymałabym tam dłużej niż tydzień. Jedno jego słowo i z uśmiechem na twarzy zarywam noce. Rano sama na siebie się wkurzam, ale nie potrafię nie ulec jego czarowi. Tak, zaczarował mnie. Zaczarował mnie facet, z którym obiecałam sobie, że nie zamienię nigdy choćby słowa (poza służbowymi). 
To nie jest dobre. To się nie może skończyć dobrze.