poniedziałek, 25 stycznia 2016

Zmiany zmiany zmiany

Pewnego dnia obudziłam się przerażona.Śnił mi się sen zwiastujący zmiany. Drastyczne. Przeraziłam się, bo nie potrzebowałam zmian. Nie chciałam. Przecież dobrze jest jak jest. Monotonnie, nudno, ale SPOKOJNIE. Zmiany oznaczają bałagan. Bałam się tego co nadejdzie, ale jednocześnie mogłam się przygotować. I kiedy usłyszałam na drugi dzień "nie mamy już dla Ciebie etatu" zaczęłam się śmiać. Jako że ten rok zaczął się wyjątkowo dobrze chwilę później miałam już etat w innym miejscu. Poznałam tam kogoś. Faceta totalnie nie w moim typie. Pierwszego dnia podszedł, przedstawił się i uśmiechnął. I jakoś tak od tamtego czasu bardziej się do siebie uśmiechamy. Jakoś mi cieplej na duszy.
Zmiany nie są złe - trzeba tylko nauczyć się panować nad chaosem.


piątek, 1 stycznia 2016

Początek i koniec.

Podczas zabawy Sylwestrowej widziałam jak umiera człowiek. Jak jego znajomi, a później już ratownicy medyczni walczą o jego życie. Odszedł jeszcze przed Nowym Rokiem. Nie umiem przestać o tym myśleć i nie umiem ciągle pogodzić się z moją reakcją na takie straszne sytuacje. Dostaję bowiem ataku paniki, odwracam się, chcę uciekać. Łzy napłynęły mi do oczu i nie mogłam się ruszyć. W myślach błagałam Boga, żeby mu pomógł, że nie może umrzeć czekając na Nowy Lepszy Rok. 
Ale nie pomogli mu ani ludzie ani Bóg. Ludzie umierają...także w Sylwestra. A pewnie też robił obie postanowienia noworoczne. 

Ja chcę tylko (aż!) być szczęśliwa.