Za każdym razem myśląc o tej całej sprawie JA-D myślałam tylko o tym co ja czuję, co czeka mnie. Dopiero dziś rozmawiając z Nim zdałam sobie sprawę, że to On ma najwięcej do stracenia wchodząc w 'związek' ze mną. To On ma poukładany świat i to ja stanęłam mu na drodze. Nie mam prawa wkurzać się, że nie potrafi podjąć konkretnej decyzji, że postępuje chaotycznie. Sama nie wiem, co o tym myśleć, co robić, jak się zachowywać. Ale to od jego decyzji zależy wszystko. Ja mam do stracenia tylko łzy i czas, On może stracić wszystko to, co kocha najbardziej, co długo budował. Dobrze, że nie wierzę w Los, Przeznaczenie i takie tam, bo teraz bym siedziała i myślała czemu nasze drogi się zeszły, że przecież na pewno po coś. Sami piszemy swoją historię. Ten rozdział, który zaczęłam kilka miesięcy temu jest wyjątkowo skomplikowany. Splatają się tu losy wielu osób. Decyzje obcych ludzi sprzed lat, miały wpływ na to, że teraz ja mam mętlik w głowie i masę dylematów.
Jeśli On ma do stracenia "wszystko to, co kocha najbardziej, co długo budował" to po co mąci Ci w głowie, po co się pcha w to??
OdpowiedzUsuńteż się właśnie nad tym zastanawiam. Może nie przewiduje opcji, że coś pójdzie nie po jego myśli, albo w ogóle o tym nie myśli, albo mu nie zależy tak jak mi się wydaje, albo może dla niego to wszystko jest proste. Jak się z nim spotkam to zapytam.
UsuńMam nadzieję, że otrzymasz jakąś konstruktywną odpowiedź. Bo mam ochotę udusić tego faceta, że tak Cię męczy i dręczy!!!
Usuńwłaściwie to już chyba jego odpowiedź mnie nie obchodzi. wątpię, żebym uwierzyła w jakiekolwiek jego słowo
Usuń