czwartek, 21 lipca 2016

siódmy miesiąc

...siódmy miesiąc tego roku powoli przemija. Nie wiem czemu w tym roku cały czas odliczam dni. Dni OD i dni DO. Wszystko określam mianem czasu. Ciągle myślę o tym co będzie. Liczę dobre dni. Liczę dobre miesiące. Czekam na wakacje. Czekam na słońce. Czekam na cud. Cud się sam nie spełni. Jakoś muszę mu pomóc. Jakoś...
Tylko trochę jestem już zmęczona. Nie gonię za szczęściem, bo ono same mnie dopadło. Gonię za marzeniami tak bardzo, że nie chcę uwierzyć w rzeczywistość. W marzeniach wszystko jest proste i piękne. W rzeczywistości jest trudniej. Moje marzenia to MY za 5 lat. We własnym domku, a nie małym mieszkaniu na kredyt. Z 3 letnią córeczką, a nie bieganiem po lekarzach i modlitwami o cud. W marzeniach wszyscy są zdrowi i szczęśliwi. 
Rzeczywistość jest smutna i dlatego odliczam od jednej szczęśliwej chwili do drugiej. Liczę też mimo wszystko i głośno mówię o tym, że się nie poddam, że pewnego dnia wypiję szampana i odliczę ile czasu minęło od Sylwestra 2015/2016. Od tamtego momentu, w którym zmieniło się wszystko. Pijąc szampana będę wiedziała, że wygrałam. 
Taki mam plan. 

A jak nie wygram, to pewnie będę znowu tu często zaglądać, żeby się wyżalić całemu światu.
Póki co znikam. 
:)

1 komentarz: