Poznałam kogoś. Miałam nadzieję, że ten ktoś pomoże mi uporać się z moimi skomplikowanymi relacjami z Ch i B i NIM. Ten nowy ktoś był uroczy, miły, zabawny, świetnie mi się z nim rozmawiało, a do tego przystojny. Facet ideał. Bajera za bajerą, prezenciki i takie tam. Wszystko po to, żeby przypadkiem dowiedzieć się, że facet żonaty. Cała bajera była po to, żeby zrobić sobie znajomości. Bo jak się okazuje, w pewnych kręgach znajomość ze mną może być bardzo przydatna.
Jeszcze mu to bokiem wyjdzie.
Jak mam komuś zaufać, skoro jak widać przyciągam żonatych? Chyba będę rozdawać wszystkim ankiety:
1. Czy masz żonę?
2. Czy masz dzieci?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz