niedziela, 6 grudnia 2015

a świat się kręci...

Od kiedy nie-czekam już na D, na jego telefon, widok, smsa chociaż, stałam się nerwowa, drażliwa, wredna. Stałam się zwyczajną wredną małpą. Kłócę się z każdym jak leci. Strzelam fochy na prawo i lewo. Zniknęła ta słynna  słodka ja, którą tak wszyscy kochali. Teraz ludzie zaczynają mieć mnie dość. Z wzajemnością. Mam dość uśmiechania się, bycia miłą. Źle mi z tym. Źle mi z samą sobą. I winię za to D. - za to że świadomie  przez rok pozwalał mi się zakochiwać coraz bardziej i bardziej. 
A kiedy zrozumiał, że wpadłam po uszy zwyczajnie zniknął. Zostawił mnie z rozwalonym totalnie sercem. Zostawił mnie samą sobie. Minęło już kilka miesięcy, a ja zamiast czuć się lepiej mam wrażenie, że rozpadam się coraz bardziej. Nie umiem znaleźć odpowiedzi na tysiąc pytań, a bez nich "powrót do świata" będzie cholernie trudny.

1 komentarz:

  1. Musisz przetrwać ten trudny czas. I jakkolwiek bananie to zabrzmi - czas leczy rany i połamane serce...

    OdpowiedzUsuń