niedziela, 21 grudnia 2014

do zakochania jeden krok.

Kiedy się do niego przytuliłam cały świat w jednej chwili przestał istnieć. Nie obchodzili mnie ludzie, którzy krzywo patrzyli, Bo przecież nie mogę się do niego bezkarnie przytulać. Ale ja miałam gdzieś te "nie mogę". Jeszcze dzień wcześniej miałam w planach go znienawidzić. Miałam w planach się z nim nie spotkać, a jeśli już to trzymać się z daleka. Ale jak mogę uciekać od faceta, który działa na mnie jak nikt inny? Miałam swoją chwilę i ją wykorzystałam. Na oczach całego świata. 
Teraz mam wrażenie, że to był tylko piękny sen. Sen, po którym jednak nie mogłam przestać płakać. Bo nie było i nie będzie happy endu. 
Nie ma to jak przytulić, pocałować i powiedzieć, że to koniec...

"Nie wiedziałem jak Ci to powiedzieć. Czekałem na odpowiedni moment. Mam dziewczynę."
"Gdybym nie miał żony..."
"Mam rodzinę."
"Wiesz, mam żonę i dzieci. Nie chcę nic od Ciebie. Chcę sobie tylko patrzeć na Ciebie i uwielbiać"
"Może wyskoczymy kiedyś na kawę?"

Jak od tego uciec? To jakaś klątwa? Mieć wokół siebie tłum cudownych facetów. Słuchać od nich komplementów. Zakochać się w tym, którego nigdy nie będę mogła mieć. W tym, który nawet jeśli i czuje coś do mnie, to to nie ma znaczenia. 



2 komentarze:

  1. Klątwa? Oby nie. Ale ja też bym się załamała, gdyby po raz kolejny na mojej drodze pojawił się ktoś, z kim nawet nie powinnam w myślach się łączyć...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahhh w myślach to ja już tyle nagrzeszyłam... ;-)

    OdpowiedzUsuń