Przeczytałam wszystkie posty, które zamieściłam na tym blogu. Od samego początku smęcę i to ciągle tylko o jednym. Nie miałam siły tego czytać, a pomyśleć że ja to wszystko czułam i ciągle czuję. Żadnych zmian. Przeczytałam i pomyślałam, że nadszedł czas na coś pozytywnego. Nie, nie wydarzyło się w moim życiu żadne wielkie szczęście. Ciągle jakoś nie umiem go tak prawdziwie dostrzec i się nim cieszyć.
Nie wydarzyło się nic spektakularnego, żadnej wielkiej radości, ale
- słońce wyszło wreszcie zza chmur i mogę wkładać ulubione sukienki
- śmiałam się wczoraj tak szczerze do łez. Tak strasznie brakowało mi tego uczucia. Śmiałam się cały wieczór.
- umyłam wreszcie samochód i wreszcie nie wstyd nim jeździć ;-)
- sprawiłam radość kilku osobom
- odcięłam się od osoby, która wsysała wiecznie we mnie negatywną energię
- usłyszałam masę komplementów i nauczyłam się za nie dziękować
niewiele tego, ale na początek wystarczy, bo przecież najważniejszy jest pierwszy krok!
Niewiele tego??? To cała masa pozytywów :D Tak trzymaj ;)
OdpowiedzUsuń