Zawsze i wszędzie chwaliłam moją pracę. Mówiłam, że jak nadejdzie ostatni dzień umowy to się popłaczę, że nie wyobrażam sobie jak to będzie "później". Mówiłam, że ta praca to przede wszystkim ludzie. A teraz sobie myślę, że ta praca to przede wszystkim stres, a dopiero później ludzie - ludzie, którzy w większości działają mi na nerwy swoją głupotą. Faktem jest, że to ja stałam się nerwowa, zestresowana i przestałam się cieszyć z tego co mam. Faktem jest, że moje ciągłe "niechcemisię" nie pomaga w niczym. Ludzie się nie zmienili, praca się nie zmieniła - czyli to we mnie coś pękło. Gdyby ktoś zaproponował mi teraz inną pracę - zmieniłabym moją bez mrugnięcia okiem. Każdego kolejnego dnia mam wrażenie, że tracę siły, moc, chęci, zapał, radość. Każdego dnia się wypalam. Czuję ciągłą presję, ciągłe absurdalne wymagania. Widzę absurd na absurdzie. Jak słyszę niektóre pomysły to mam ochotę wyskoczyć przez okno.
Wiem że pracę trzeba doceniać, że mam tam dobrze, że poznaję nowych ludzi, że dobrze płacą. Czego chcieć więcej?
Satysfakcji! Pasji! Sensu! Celu!
Satysfakcji, że robię coś ważnego, coś co ma znaczenie.
Zabierania się do pracy z radością i zaangażowaniem.
Świadomości, że moje poświęcenie ma jakiś sens.
Celu, który nie jest wolnym weekendem. . .
Generalnie jednak lubię moją pracę. Lubię do niej przychodzić i witać się w drodze do biura z wieloma ludźmi. Lubię zamienić z każdym choćby słowo. Lubię nawet czasem odebrać telefon, pisać maile. Lubię czasem czekać na spotkanie.Czasem lubię moją pracę.
Wiesz ja też miewałam takie kryzysy w swojej pracy... Myślę, że to każdemu się zdarza... A jeśli to potrwa dłużej to może poszukaj w między czasie innej pracy ;)
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, że u mnie to też tylko chwilowy kryzys i że szybko minie, bo wbrew pozorom lubię moją pracę i ludzi, z którymi spędzam tam całe dnie :)
UsuńStres w pracy, takie poczucie, że Cię ciągle cisną, strasznie wypala człowieka. Nawet jak się polubiło swoją pracę i ludzie też są ok, to taka chora presja sprawia, że się po prostu nie chce....
OdpowiedzUsuńPamiętam, jak ja nie znosiłam mojej pierwszej pracy "pani z biura", jak psioczyłam na wszystko i wszystkich... a teraz strasznie za tym tęsknię i za ludźmi stamtąd.