wtorek, 28 lipca 2015

I wanna scream till the words dry out


Pamiętam jak za dzieciaka chodziłam z mamą pierwszego roboczego dnia miesiąca do banku po wypłatę. Najpierw trzeba było oczywiście  odstać swoje w banku z okazji "pierwszego", ale później mama dostawała kilka papierków. Monety zawsze dawała mi. Takie wypłaty pamiętam tylko z takich wspomnień. Moje od zawsze były przelewem na konto. Jakie to szybkie, proste, ułatwiające życie i..złudne! Nie widzę pieniędzy tylko cyferki, więc jakoś łatwiej je wydawać. Wchodzę na allegro (to dopiero dzieło szatana!) celem zakupienia jednej książki i klikam i klikam i klikam i nagle pach pach i kupiłam ich pięć. Jakie to wszystko proste! A na koncie cyferek coraz mniej. Ale jaka będzie radość jak przyjdzie znajomy listonosz i znowu się będzie śmiał, że coś zamówiłam. No ale co ja poradzę, że uwielbiam otwierać paczki, a jeszcze bardziej uwielbiam książki. Tyle stron do przeczytania przede mną. Już się cieszę na samą myśl. Chyba już mam jakiś mały plan na urlop :-) i mam też w planie zmienić (znowu!) kolor włosów. i dla małej radości pomalowałam paznokcie na cukierkowy róż - dziwnie mi w nim, ale wesoło jak na niego patrzę. i weekend zapowiada się miło (oby pogoda dopisała!) i jakoś tak jestem pozytywnie dziś nastawiona do świata. i...nie wiem w co się jutro ubrać!!!


5 komentarzy:

  1. Cukierkowy róż zawsze poprawia humor :D
    Ja też uwielbiam książki.
    I dziś odebrałam dwie paczki od listonosza :P
    Oby weekend był mega super :) :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Plastikowe pieniądze- i już nie masz kontroli nad wydatkami. ;p

    Uśmiechu dużo życzę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zawsze płacę prawdziwymi pieniędzmi, te na karcie coś za szybko uciekały, w końcu tyle rzeczy kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jajcia, ja to znów jestem dusigrosz ;p .... no ale dzięki temu zawsze są oszczędności na czarną godzinę, inaczej to byśmy z Małą pod mostem już byli hehe ;p
    100 razy się zastanowię, zanim kupię. Przez neta to zawsze muszę sprawdzić wszystkie opcje, czy na pewno najkorzystniej. A jak idę do sklepu normalnego, to zwykle raz - by się rozejrzeć, a potem drugi - by po przemyśleniu wszystkiego co zobaczyłam, pójść kupić to najlepsze ;p heheh
    ... kurcze, walnięta jestem! ;D

    OdpowiedzUsuń