piątek, 3 lipca 2015

Ruchome piaski.

Moje małe kroczki nie ograniczą się jednak tylko do trzech. Wpadłam po uszy w jakieś cholerne ruchome piaski i wszystkie duże ruchy powodują, że wpadam jeszcze bardziej. Najprościej by było odciąć się raz a porządnie Problem w tym, że D i ja razem pracujemy. Jak stracę pracę, problem rozwiąże się sam, ale póki co się na to nie zanosi. Chyba muszę pozwolić działać czasowi. Czas, spokój i trzymanie się z daleka od telefonu - cóż mogę więcej. Nie ma co się oszukiwać - nie przestanę z dnia na dzień go kochać, nie przestanę uwielbiać jego wesołych oczu, nie przestanę pragnąć żeby mnie pocałował. Cholera, te jego usta! Jeden jego pocałunek sprawia, że się poddaję. 
Najważniejszy krok już zrobiłam - zaczęłam znowu widzieć świat, ludzi obok. Zobaczyłam JEGO (faceta, od którego zaczyna się ten blog) i zrozumiałam, że przez ostatnie miesiące nie było go obok mnie. A może był? Jeszcze kilka miesięcy temu miałam na jego punkcie bzika, a później za sprawą D nagle zniknął. A teraz muszę szukać lekarstwa na D. Ale przecież nie mogę dać się zbajerować JEMU kolejny raz. To nie jest sposób. Fakt, mam do niego okrutną słabość. Jego wzrok dalej ma jakąś dziwną moc. Podszedł do mnie dziś i popatrzył tak jak pół roku temu, kiedy ostatni raz ze sobą tańczyliśmy. Teraz przypomniałam sobie tamtą noc, tamte słowa, tamte spojrzenie. Cholera, czemu to wszystko musi być takie pokręcone?! Czemu ja sobie wszystko ciągle komplikuję? 
Czemu nie patrzą tak na mnie zwykli, wolni faceci?
Jestem na skraju załamania psychicznego. Ale chyba wreszcie zmierzam w dobrą stronę. Dalej w ciągu dnia więcej chwil zwątpienia, smutku. Dalej, kiedy idę pod prysznic i wylewam wrzątek na głowę to i tak trzęsę się z zimna i płaczę sama nie wiedząc na co i po co. Są jednak wreszcie w tych dziwnych dniach chwile radości, chwile w których myślę sobie, że jestem silna i niedługo wszystko się naprawi. Trzeba mi czasu, ale się poskładam.

2 komentarze:

  1. Nie daj się!!!
    Trzymam kciuki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Może czas przyjąć jakieś żelazne zasady?.... choć wiadomo, że serce zwykle robi swoje.

    OdpowiedzUsuń